- Tygodniami obserwowaliśmy, jak między Marcelkiem a jego nowymi rodzicami rodzą się relacje i uczucia. Gdy ich wczoraj zobaczył na podwórku, to biegł do nich jak szalony. Są przy nim kilka razy w tygodniu podczas zasypiania. A on wychodzi z łóżeczka, żeby dać im jeszcze jednego całusa. Tak więc z jednej strony to jest ogromna radość, że będzie miał wreszcie swój własnydom i rodziców, a nie tylko ciocię i wujka jak u nas w pogotowiu. Ale z drugiej strony serce płacze. Przecież byliśmy przy Marcysiu przez 3 lata, prawie od jego narodzin. Teraz trzeba się wyryczeć. Inaczej się nie da. Najlepszym lekarstwem jest przyjęcie kolejnego dziecka. Zaczyna się działanie, diagnozy, poznawanie maleństwa i wtedy łatwiej radzimy sobie z tęsknotą za poprzednim. Poza tym staramy się tak budować relację z nowymi rodzicami, żeby chcieli utrzymywać z nami kontakt, żeby nie odcięli nas od swojego nowego dziecka, które jest także naszą miłością - opowiada pani Emilia.
Po pożegnaniu z Marcelem pani Emilia przyjęła do pogotowia kilkuletnią dziewczynkę, która doświadczyła w domu ogromnych zaniedbań. Tym razem Sąd niemal od razu zdecydował o uregulowaniu jej sytuacji prawnej. Mamy nadzieję, że już wkrótce ona także pozna swoich rodziców adopcyjnych.
A co do Marcyśka - to miewa się świetnie. Ma nie tylko mamę i tatę, ale także prababcię, dwie babcie i dwóch dziadków, a w codziennych zabawach towarzyszy mu piękny psiak.
Możesz tak jak pani Emilia zajmować się zawodowo opieką nad dziećmi opuszczonymi i zaniedbanymi. W pogotowiu rodzinnym dzieci pozostają zwykle dużo krócej niż w innych formach rodzin zastępczych. Osoby prowadzące pogotowia bardzo często towarzyszą dzieciom w procesie poznawania rodziców adopcyjnych. Ty również możesz mieć tak wyjątkową pracę. Napisz do nas lub zadzwoń pod numer 506 980 979!
Na zdj. Marcyś
*Imiona zostały zmienione.